­

Kiedyś, kiedy byłem trochę młodszy, chciałem żeby wszyscy czuli się przy mnie dobrze. Czasami rezygnowałem z siebie tylko po to, żeby nie zgasić czyjegoś uśmiechu. Ale odkąd zacząłem sikać na stojąco zrozumiałem, że nigdy nie chcę żyć wśród ludzi, którym cały czas trzeba coś udowadniać.

Życie jest tak skonstruowane, że każdy ma dla nas jakiś plan. Rodzice, nauczyciele, nasze babcie, a przede wszystkim ludzie, którzy nic o nas nie wiedzą. Inni też są ważni. Można ich słuchać, korzystać z ich doświadczenia,  ale chodzi o to, żeby budować swoje życie według własnych marzeń. Niestety, ale ten świat jest pełen inspirujących ludzi, ale jest w nim także miejsce dla tych, którzy zawsze zechcą skopać Ci tyłek. Udowodnić, że Twój uśmiech nigdy nie zagra w reklamie szczęścia, a raczej w takiej, w której Twoja twarz będzie symbolem nieudanych operacji plastycznych.

Prawda jest taka, że liczą się tylko Ci ludzie, którzy są przy nas zawsze. Przy których możemy być sobą i którzy odwiedzą nas w szpitalu, kiedy wpadniemy pod pociąg. Kiedyś ktoś napisał takie zdanie:

Rzucisz lekką ręką kilka dych na kawkę dla obcej laski, niż że kupisz kwiatka swojej matce – kobiecie, która dała ci życie”.

I trochę tacy jesteśmy, że robimy wszystko dla tych, którzy nie wnoszą do naszego życia żadnej wartości, a pomijamy tych, których mamy najbliżej. Próbujemy zaimponować innym nie myśląc zupełnie o tym, czy jesteśmy z tym szczęśliwi. Twoje szczęście jest w Twoich dłoniach. Bo to Ty sam opłacasz swoje rachunki, lejesz paliwo do baku, kupujesz coś do żarcia i wkładasz to do swojej miski. A przede wszystkim, bierzesz swoje życie i swoje szczęście na swoją klatę.

Najlepsze biografie, najlepsze historie i największe uśmiechy, zawsze zaczynają się od słów: ,jebcie się, won, kiedyś, kiedy byłem głupi…’

I tak dalej i tak dalej…

About Klanovsky.pl

Mam na imię Piotrek. Jako że urodziłem się 6 stycznia w sumę, moja babcia od zawsze wierzyła, że zostanę biskupem, ale odkąd pierwszy raz zobaczyłem Pamelę Anderson w Słonecznym patrolu zrozumiałem, że moje powołanie jest zupełnie inne. Na co dzień nie noszę kosmatych kapeluszy, eleganckich garniturów i złota na każdym palcu. Nie rozbijam się super furami, nie szastam kasą i nie mam własnego apartamentu, ale podobno jestem zajebisty z charakteru. Lubię chodzić w białych koszulach, słuchać muzyki, grać w nogę i trzymać w swoich dłoniach, worek pełen marzeń. Powoli zbliżam się do trzydziestki i wiem że to co najlepsze w życiu, dopiero przede mną.