Na pewno każdy z nas zna kilka związków w których facet ciągle gra na konsoli, nie chce mu się już starać i chodzi po domu w dziurawych gaciach. W których jak na dłoni widać, że wszelkie zaniedbania narastały latami. W tych związkach żyją także kobiety, które nigdy nie mówią o swoich potrzebach. A każda potrzeba, jest jakby jedną dziurą w jego slipach. Które zamiast jasno o nich mówić godzą się na to, aby strefa ich emocjonalnych potrzeb wciąż pozostawała pusta.

To moment, w którym lubimy wpierniczać lody. W którym zamiast za prześcieradło, trzymamy mocno za łyżeczkę. I ja wiem że lody i czekolada rozumieją, kochają i nie przychodzą najebane do domu, ale pamiętaj o tym, że przede wszystkim jesteś człowiekiem, który ma swoje potrzeby i sfery, które wymagają akceptacji i zrozumienia.

W innym wypadku zachowujesz się jak lalka wypchana trocinami, która po naciśnięciu guzika mówi ,i love you’ Żeby to zauważyć, czasami trzeba przestać myśleć przez pryzmat cudzych potrzeb mając nadzieję że te Twoje, pozostaną zaspokojone nie tylko w sferze Twoich nadziei. Ale przede wszystkim emocji, uczuć i ciepła, którego potrzebujesz.

Nie żyję jakoś specjalnie długo, ale widziałem już wiele sytuacji, w których upokorzona dziewczyna powinna jasno postawić swoje zarzuty, ujęte w ogólnym, prawniczym słowie ,wypierdalaj’. Zamiast tego przełykała wszystko mając nadzieję, że rano będą kwiaty i śniadanko. To moment, w którym zamiast wybierać to co mogłaby mieć, wybierała jedynie to co ma. Bo może i nie jest stabilnie, ale przynajmniej znajomo i dosyć fajnie. I choć wydaje się to bezpieczną opcją, to jednak życie zawsze weryfikują wylewane łzy.

Faceci też mają pzerypane. Bo bardzo często dostają zjebki za to, czego nigdy się nie domyślą. Bo my jesteśmy prostym gatunkiem i my się nigdy nie domyślamy. Tak swoją drogą zawsze mnie to zastanawia, dlaczego kobiety nie mogą tego zrozumieć.

Kiedyś myślałem że żeby być w dobrym związku, to trzeba być Ryanem Gosslingiem. Dzisiaj wiem, że jedyne co możesz zrobić dla drugiej osoby to pozwolić, żeby Cię pokochała. Ze wszystkim co masz i czego pragniesz. Z każdą Twoją słabością.

Pamiętacie wszystkie randki na które chodziliście? Ja pamiętam. Zawsze myślałem o tym czy się jej spodobam, zamiast myśleć o tym, czy ona spodoba się mi. Robiłem wszystko żebym wypadł super. I zamiast patrzeć na to jaka ona jest, co mówi, jak traktuje innych i co jest dla niej ważne nie przestawałem myśleć, czy dobrze mi w białym.

Wiem, że jesteś wartościową osobą. Serio. Że masz w sobie dużo uczuć, które wymagają czułości, troski i opieki. W dobrym związku nie zaniedbuje się drugiej osoby. Bo przecież miłość nie polega na tym, że się kocha na zapas, czasami ściąga się z siebie majtki i potem mówi dobranoc. W dobrym związku zawsze trzeba pamiętać o tym, że nawet jeżeli zasługujesz na coś więcej, to wcale nie oznacza, że to dostaniesz. Bo życie to nie jest święty Mikołaj, który spełni każde Twoje życzenie jeżeli tylko nie ćpasz, nie chodzisz na dziwki i jesteś grzeczny i dobry dla świata.

Życie to wybór. A to co wybierzesz, to już jest Twoja sprawa. Twoje dziury i Twoje slipy.