Kiedy ptaki odlatują do ciepłych krajów, zabierają ze sobą patyk. I to nie jest tak, że ptaki są jakieś dziwne, bo ma to sens.  Ten patyk nie jest jakiś wielki, ale w porównaniu do ich małego ciała, bardzo często sprawia im ból. Pewnego dnia mały ptaszek zapytał swojego ojca:

– Tata, po co mi ten patyk? Jak se go trzymam, to ciężko mi się leci.

– Leć, nie pierdol- odpowiedział tata.

Mały ptaszek leciał z tym patykiem przez morze, a jako że był jeszcze bardzo mały to ciągle miał wrażenie, że jego patyk waży chyba z tonę, a zamiast gałązki, targa ze sobą całe drzewo. Leciał tak przez kilka dni i nocy, aż w końcu pomyślał, że i tak nie jest mu do niczego potrzebny, więc zrzucił go prosto do wody. Dopiero po chwili zobaczył, że gałązka nie chce utonąć i utrzymuje się na wodzie. Wylądował więc na niej i odpoczął.

 

Życie nie zawsze bywa łatwe i przyjemne. Wiem, że to nie jest proste, ale zawsze warto szukać w sobie siły i umieć żyć zgodnie z tym, co przynosi nam los. Nie zawsze wygląda jak wypad na piwko. Jak prosta droga, którą przechodzi się w nowych adidaskach. Czasami to trudna trasa, przez którą musimy przebrnąć tylko w sandałach, z patykiem w ręce zamiast z walizką wypchaną kasą. I możesz wtedy tupać nóżkami, usiąść obolały gdzieś z boku i płakać, albo zaakceptować fakt, że gałązka którą trzymasz w rękach, to wszystko co masz. Niezależnie od tego jak bardzo źle to wygląda to czasami bywa tak, że ten kawałek drewna może uratować nam życie. Pozwolić nam dojść do miejsca, w którym będziemy z siebie dumni.

Dobranoc.

 


Jeżeli Ci się podobało, to nakarm swoją duszę. I całą bajkę lajkiem tutaj.