Ostatnio byłem świadkiem sytuacji, w której słyszałem takie oto słowa:

– Tylko nie mów mojej, że z Wami wyszedłem.

Minutą ciszy przemilczmy fakt, mówienia o kimś ,mój’ albo ,moja’. To tak, jakby traktować drugą osobę, jakby była nie końca sprawna intelektualnie. Ale ja nie o tym. Jest to dla mnie zachwycające, że przy kumplach, a przede wszystkim przed lustrem, to wszyscy faceci tacy męscy i silni, a boją się wyjść na browar. Jak słyszę takie słowa to czasami się zastanawiam, czy w domu czeka na nich kobieta, czy esesman na wieży.

Równie ciężkich przypadków, chodzi po tym świecie znacznie więcej. Bo znam facetów, którzy boją się wypuszczać z domu swoje kobiety, obawiając się o to, że te mogą poznać kogoś lepszego. Jest to przykre dla mężczyzn, jak ich dla kobiet. Nie wychodząc z domu, nie mają żadnej okazji, żeby to się stało.

To był tylko przykład, ale generalnie wiecie o co mi chodzi. Może nie mógł wyjść, bo faktycznie coś przeskrobał, albo za dużo chleje.

Ktoś kiedyś powiedział, że zmienił nam się trochę klimat. Bo dawniej było tak, że mężczyzna wsiadał na konia i jechał zabijać. Dzisiaj mamy obraz nieco miękkich, spolegliwych i strachliwych mężczyzn, którzy owszem jeżdżą na koniach, ale rasy pony. Niby głupie słowa, a takich związków jest na tym świecie całe masa. Ludzi, którzy chodzą wokół siebie na palcach i zamiast szukać szczęścia, szukają jedynie trochę ciepłych chwil.

Wolność- pojęcie którego najbardziej się boimy, a które jednocześnie najbardziej uzależnia nas od drugiego człowieka.
Mężczyzna, który staje się poważny to nie taki, który łysieje i chodzi w za dużych koszulach, ale taki, który umiera od środka. Podobnie jak piękna kobieta, która zapodaje sobie trwałą. Ludzie umierają wtedy, kiedy zabija się ich osobowość. To kim są, albo kim chcą być.
No to tyle.


Jestem tutaj. Dzięki za te chwile, spędzone z moimi myślami