Kiedyś ktoś mi powiedział, że wszyscy jesteśmy jak kryształowe kule, które spadły z nieba i rozpadły się na dwie połówki po to, by móc się kiedyś odnaleźć. Czasami patrzę sobie na przechodzące obok mnie pary i zastanawiam się, jak mocno musiało to jebnąć.

Jak oni to sklejają, to nie wiem.

Ostatnio czytałem, że co trzecia para spędza ze sobą mniej niż 30 minut dziennie. W tym czasie można jedynie ściągnąć z siebie sukienkę, zdjąć gacie a po wszystkim wziąć prysznic. Potem won. To tyle. Czasu jest przecież znacznie więcej. Cała jego reszta powinna zostać na rozmowę. Na poznawanie siebie, wspieranie, inspirowanie i codzienne dbanie o to, co mamy najbliżej. Na tworzenie wspólnie świata, który jest choć o trochę głębszy i piękniejszy niż ten, który budujemy zasypiając samemu.

Bo my to tacy jesteśmy, że lubimy zastygać w swoich przyzwyczajeniach, myśląc że pewne rzeczy i osoby, będą z nami zawsze.

Jesteśmy jak statki stojące w portach, które nigdzie nie wypływają.

Tylko że to nie działa. To jak zaklejanie kryształowych kul, kawałkiem taśmy montażowej, albo sprzątanie bałaganu, metodą upychania wszystkiego do szuflady. I co z tego że masz ładnie w pokoju, skoro w szafkach wciąż jest burdel?

W życiu ciągle coś tracimy. Najpierw dzieciństwo, potem kasę, włosy, czas i trochę marzeń. I choć brzmi to brutalnie, to czasami tracimy także te osoby, które były przy nas najbliżej. Jednocześnie myśląc, że przecież było ,tak fajnie’.

Może i było, ale w szufladach wciąż zostały śmieci.

Albo taśma puściła.

A ludzie nie lubią ciągle sklejać. Chcą być kulą, która być może ma rysy, ale wciąż wygląda dobrze. Jestem osobą, która wierzy w szczerą i prawdziwą miłość. Taką, w której jest dużo miejsca na uczucia, na luz, na zrzucanie sukienek i rozmowę. Czas dla siebie nawzajem i tworzenie nowych wspomnień.

Wierzę też w to, że tytuł wpisu nie zawsze musi być prawdą.

Tego Ci życzę.