Dawniej było tak, że ludzie tworzyli posągi, bo ich cielesność była dla nich niezadowalająca. Na tych posągach mięli większe penisy, kształtne piersi i sześciopaki na klacie. Ważne było dążenie do doskonałości, a nie sama doskonałość. Nie było lajków, serduszek, a ludzie doskonali pozostawali wykuci jedynie w marmurze.

Potem powstały kolorowe pisma i katalogi z idealnymi domami i pięknymi ogrodami. Posągi ożyły i przed tymi domami pojawiły kobiety, których silikonowe tyłki zaczęły rzucać cień na kwiaty. Są tam też dzieci, które znają pięć języków i chodzą do najlepszych szkół. Są także ich ojcowie, których spluwa wybiłaby całą rosyjską armię.

Ludzie zaczęli się gubić. Tymczasem miłość w katalogach różni się nieco od tej, którą można spotkać w codziennym życiu. W tej drugiej liczy się dojrzałość i brak uprzedzeń. Spoglądanie na drugiego człowieka, a nie na to, jakie nosi szmaty. Nie ocenianie, zrozumienie i szacunek.

Kiedyś czytałem takie mądre zdanie; że zdrada to tęsknota za tym, jak było kiedyś. A ludzie tęsknią dzisiaj za tym, jak to było kiedyś. Albo za tym, jak mogłoby być.

Rozdzierają ich pragnienia.

Z jednej strony stawiają miłość z drugiej natomiast, swoje wyobrażenia o niej.

W każdym związku istnieją zgrzyty, kwasy i problemy, które trudno rozwiązać. W każdym związku jest tęsknota. Ale tych problemów nie załatwi marmurowy drąg. Miłość to uczucie dwóch ludzi. Ludzi, którzy w odróżnieniu do tych pomników, mają rysy na swoich postumentach i facjatach, a wciąż są dla siebie zajebiści.

Uczucia są w nas. W tym, jak potrafimy postrzegać otaczający nasz świat. W tym, z czego potrafimy się cieszyć. Czy potrafimy stawać przed lustrem z uśmiechem.

Reszta to tylko dupa, filtr i silikon, który stał się nowoczesną formą rzeźbiarstwa.
Tymczasem ludzie tęsknią za tym co prawdziwe. Bo co z tego że marmurowe, skoro bezużyteczne.