Kiedy patrzę na swoje stare zdjęcia,  widzę szczęśliwe i uśmiechnięte dziecko. Moje dzieciństwo nie było idealne, ale moi rodzice zrobili wszystko żeby było takie, jakie powinno być. Nie pamiętam jakim samochodem jeździł mój tata i ile zarabiał. Pamiętam jedynie to, jakim był człowiekiem. 

Dzieci uczą się przez modelowanie, dlatego to czego nauczą nas rodzice, zostaje w nas na zawsze. Zapominamy o wielu wspólnych chwilach, rodzinnych wypadach i chwilowych aktach dumy, ale pamiętamy ich słowa. Te wszystkie gesty, w których wymieniali ze sobą czułe  pocałunki i trzymali się za ręce. Że pomimo wszystko, nigdy nie wykreślali siebie nawzajem ze swojego życia. To właśnie z tego powodu, dzieci najchętniej wracają do tych domów, w których była niczym niewymuszona miłość. Do miejsca, w którym oprócz czterech ścian, kilku pokoi, konsoli i psa w budzie były uczucia na trwałe ukryte w ich małych piersiach. Są małżeństwa, które wzajemnie się ranią. Nieustannie próbują łapać spadający nóż, po którym zawsze zostaje jakaś rana. Biegają z dziurawymi wiadrami, chcąc gasić pożary, tylko że czasami te dziury są tak wielkie, że zanim dobiegną nie starcza im wody na ugaszenie choćby najmniejszego płomienia. To sprawia, że dzieci nie potrafią zbudować zdrowego poczucia własnej wartości. Że czują się niepewne, płaskie, brzydkie i nieakceptowane. Że nawet wtedy, kiedy znajdują miłość, nieustannie mają obawy o to, że ktoś je może skrzywdzić. I co najgorsze, są w stanie zrobić wszystko, żeby ta miłość ich nie zostawiła. Dziewczynki bardzo często wpierniczają wtedy więcej czekoladek, a chłopcy uciekają w impulsywne przyjemności. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Takie są fakty.

Wspólny świat rodziców, ich czułość i wzajemny szacunek są obserwowane przez dzieci, a z czasem stają się wzorem wyniesionym z domu i kontynuowanym we własnym małżeństwie. 

Pokolenie młodych mężczyzn i młodych kobiet, radzi sobie dzisiaj o wiele gorzej niż nasze mamy i nasi Ojcowie. Takie mamy czasy, taki mamy klimat, że mężczyźni coraz częściej chcą chodzić w damskich ciuchach i malować się jak jakieś lampucery, a wolny czas spędzać w galeriach handlowych. Z drugiej strony żyjemy w kulturze, która prezentuje nam poranioną wizję męskości. Mamy być jak John Rambo, który napiernicza ze spluwy do całych armii. Tylko, że to nieprawda. Bo jedyna broń, która świadczy o tym czy jesteś facetem, jest w Twoich spodniach. Z tej perspektywy złota karta i ilość zer na koncie nie mają większego znaczenia, bo znaczenie ma tylko to, kim jesteś, kiedy wracasz do swojego domu. To, czy jesteś mądrym i wspierającym swoją rodzinę ojcem, czy może kimś, kogo zawsze brakuje, kiedy jesteś potrzebny. Dzieci, które patrzą na ojca kochającego ich mamę, zyskują największy życiowy kapitał. Jego wybory, stają się ich przyszłymi wyborami. Dlatego tata, który potrafi zaangażować się w świat swoich osobistych decyzji, tworzy przestrzeń dla tego, co jest prawdziwe. A prawdziwe jest tylko to, co potrafi dawać od siebie każdego dnia.

Wiesz jaka jest różnica pomiędzy Johnem Rambo, a Tobą? Broń, którą ma Rambo, wysyła ludzi na tamten świat. Twoja broń, najczęściej daje nowe życie. Życie dla którego największą wartością, zawsze będzie miłość.


Jeżeli Ci się podobało, możesz zostawić lajka tutaj. Jeżeli nie, to też zostaw lajka, żebym wiedział czy Ci się podobało, czy nie.

Zdjęcie, pochodzi ze strony igimag.pl