Miała być wiosna, potem jakaś Majorka, albo wypad na Seszele, a dzisiaj smażymy klopsa na patelni, ogarniamy  jakiś sos i czekamy na dobre wiadomości. Nagle wszystko się zmieniło. Romansem życia przestał być Romeo i Julia, a stało się życie, które zajęło pozycję od tyłu. Są emocje, ale jednak trochę boli.

Na ulicach nagle zrobiło się pusto. Widać tylko zapalone światła i świat, który zostawiliśmy za zamkniętymi drzwiami. Świat zastygł, ale nagle stał się trochę głębszy. Doceniliśmy osoby, które są obok. Nagle okazało się, że Seszele mogą poczekać, bo najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo. Klopsy z pieczarkami smakują o wiele lepiej niż suszi, bo można zjeść je wspólnie. Najważniejszą funkcją w telefonie przestał być dobry aparat, ale to, że po drugiej stronie nie odpowiada nam głuchy sygnał.

Głęboko wierzę w to, że za niedługo wszystko wróci do normy. Otworzą granice, wrócimy do pracy, będziemy cieszyć się wiosną i stukać zimnymi browarami. Ale póki co musimy czekać. Myśleć o ludziach starszych, którzy w tym wszystkim pozostali gdzieś obok.

Stoję przed oknem i tak trochę się zawstydziłem, że wiele odpowiedzi przychodzi do nas tak późno. Że biegamy jak pojebani i nie umiemy się zatrzymać. Pomyśleć także o innych. Że zapominamy podziękować Bogu za to, że budzi nas codziennie rano. Bo zapominamy. Zobaczcie ile dobrych rzeczy, nagle stało się ważnych. Ile osób, najważniejszych.

Będzie dobrze. Bądźcie zdrowi i silni.